Tym razem zapraszam Was do rozmowy o Księdze Przysłów — jednej z ksiąg mądrościowych Starego Testamentu. Moim gościem jest ojciec Jakub Bluj, z którym na co dzień dzielę życie w klasztorze, więc zaproszenie go do mikrofonu było… wyjątkowo łatwe
Rozmawiamy m.in. o tym:
- które księgi Starego Testamentu nie wspominają imienia Boga,
- jak czytać te krótkie sentencje, by naprawdę były zrozumiałe,
- i co ta księga mówi o charakterze i duchowości człowieka.
To odcinek, który nie tylko pogłębia wiedzę, ale też zaprasza do refleksji nad codziennym życiem i naszym podejściem do duchowości.
Witam was serdecznie. Moim dzisiejszym gościem jest mój współbrat, ojciec Jakub Bluj. Witam Cię, Kuba.
Dzień dobry albo dobry wieczór wszystkim. Cześć, Dawidzie.
Kuba, dziękuję Ci bardzo, że przyjąłeś moje zaproszenie do tego nagrania. Kiedyś już nagrywaliśmy. Teraz jesteśmy w tych pięknych okolicznościach, przynajmniej z mojej perspektywy, że mieszkamy w tym samym klasztorze, więc stosunkowo łatwo było cię zaprosić. Po prostu przyszedłeś do mojej celi, włączyliśmy mikrofony i nagrywamy.
Dzisiaj chciałbym porozmawiać o Księdze Przysłów. I pierwsze pytanie, które chciałem ci zadać – trochę z tezą, bo już powiedziałem, że będziemy rozmawiać o Księdze Przysłów – w których księgach w Starym Testamencie nie ma żadnej wzmianki o Panu Bogu?
Pytanie jest z tezą i wydaje się, że od razu powinna paść na nie prosta odpowiedź.
Księga Przysłów – tego oczekuję.
Możemy od razu powiedzieć, że nie jest to Księga Przysłów. Wydaje się, że odpowiedź powinna być prosta, że Księga X czy Y nie mówi o Bogu. Ja chciałbym odpowiedzieć na pytanie: które nie mówią, nie wspominają, nie używają imienia Boga albo tego imienia własnego, które zapisuje się czterema hebrajskimi literami JHWH [יהוה], co po grecku się nazywamy „tetragrammaton”, czyli świętym imieniem. W zasadzie mamy trzy takie księgi w Biblii Hebrajskiej: Pieśń nad Pieśniami, Księga Koheleta i Księga Estery, aczkolwiek jest to odpowiedź z gwiazdką. Do gwiazdki jeszcze wrócimy za chwilę. Natomiast są też takie księgi, które nie używają słowa Bóg – po hebrajsku Elohim. To jest Księga Proroka Abdiasza. Wydaje mi się, że to jest chyba najkrótsza księga z całego Starego Testamentu, ma piętnaście czy dwadzieścia wersów. Jak ktoś chce przeczytać jakąś księgę Starego Testamentu w piętnaście minut to będzie Księga Abdiasza. Księga Pieśni nad Pieśniami – ponownie nie pojawia się tam słowo Bóg, Księga Lamentacji i Księga Estery.
I teraz wracamy do gwiazdki, bo w Księdze Pieśni nad Pieśniami, w ósmym rozdziale, w szóstym wersecie pojawia się słowo, które jest różnie tłumaczone: Shalhevetja (שַׁלְהֶבֶתְיָה). Jak słyszymy na końcu „ja” (יָה), to jest jakby skrócone słowo Jahwe, czyli to imię Boże, więc nie jest to do końca tak, że ta księga nie używa imienia Bożego. Czasami się to tłumaczy jako płomień Boży albo płomień Jahwe, czasami po prostu jako wielki płomień. Trudno powiedzieć, czy tam jest odniesienie do Pana Boga, czy nie. To już słuchacze muszą sobie sami odpowiedzieć. I drugi przypadek, ani imię Boże, to właściwe, ani rzeczownik Elohim, nie pojawiają się też w Księdze Estery. Ale uwaga: w Księdze Estery w wersji hebrajskiej. Księga Estery – tu w zasadzie powinny być dwie gwiazdki – została prawdopodobnie rozszerzona. Mamy tak zwane dodatki greckie, w których się pojawia dużo więcej religijnych motywów, jak modlitwa Estery, ale nie spotkaliśmy się tutaj, żeby rozmawiać o Księdze Estery, więc wracamy do Księgi Przysłów. I w Księdze Przysłów pojawia się Bóg. Nawet to sprawdziłem przed naszym spotkaniem. Księga Przysłów ma trzydzieści jeden rozdziałów i w nich około sto razy pojawia się albo imię właśnie Jahwe, Adonai (jakby powiedzieli pobożni Żydzi), albo parę razy, tak że dosłownie na palcach jednej ręki można policzyć, pojawia się albo słowo Elohim, albo Eloach. To są dwa słowa, które oznaczają po prostu boga, nie jako nazwę własną, tylko po prostu jako słowo „bóg”. Słowo Jahwe pojawia się dużo, dużo częściej, więc nie jest to taka księga, która nie mówi o Bogu. I teraz, żeby jeszcze bardziej się cofnąć……
… jeszcze bardziej skomplikować. Jesteś przy pierwszym wstępnym pytaniu.
…. żeby jeszcze bardziej skomplikować, bo pytanie brzmiało, które księgi nie mówią o Bogu, a ja odpowiedziałem na trochę inne pytanie: które używają albo nie używają imienia, czy też nazwy własnej Jahwe, albo po prostu rzeczownika Bóg. Wydaje mi się, że wszystkie księgi biblijne mówią o Bogu, choć nie zawsze mówią wprost. Czasami będą mówić aluzyjnie, tak jak w dłużej tradycji jest interpretowana Pieśń nad Pieśniami. Niektórzy powiedzą, że to jest późniejsza interpretacja, natomiast przynajmniej w najnowszej biblistyce jest trend, żeby wracać do tego, że od samego początku ta księga jest pisana w ten sposób, żeby ją czytać na dwóch poziomach: jako obraz relacji dwojga zakochanych, młodych ludzi, ale także jako obraz relacji Boga i Jego ludu Izraela, co nie jest nieznane z pozostałych części Starego Testamentu, nawet – i tutaj możemy bardzo powoli przejść do naszej dzisiejszej księgi, to znaczy do Księgi Przysłów – w takich codziennych rzeczach, które dotyczą na przykład pracy człowieka. To nie jest tak, że to jest zupełnie oderwane od wizji Boga, bo zawsze coś nam to też mówi o Bogu. Na starożytnym Bliskim Wschodzie nie ma w zasadzie takiej sfery życia człowieka, czy to społecznego, czy prywatnego, która byłaby wyłączona spod władzy bogów. I tak samo jest w Izraelu: nie ma takiej sfery, która by była autonomiczna w stosunku do Boga.
A skąd nazwa Księgi Przysłów? Czy to rzeczywiście jest taki, jak mamy pierwsze skojarzenia, zbiór sentencji, przysłów, porad?
Polska nazwa Księga Przysłów prawdopodobnie bierze się po prostu z tłumaczenia tego tytułu z łaciny: „Proverbia”. Natomiast św. Hieronim użył tego słowa, które jest użyte w pierwszym wersecie pierwszego rozdziału tej księgi, bo ta księga zaczyna się właśnie w ten sposób: Miszle Szlomo [מִשְׁלֵי שְׁלֹמֹה] – Przysłowia Salomona. Oczywiście jest pytanie, czym jest przysłowie i to nie jest pytanie czysto retoryczne, tylko jakie ma znaczenie w ogóle w literaturze, ale pierwszy werset otwierający tę księgę już mówi o tym, że to jest zbiór powiedzeń, czy takich form literackich, które po hebrajsku w liczbie pojedynczej nazywają się maszal. Maszal jako rdzeń ma dwa podstawowe znaczenia i ma jeszcze znaczenie takie mniejsze. Z jednej strony: być podobnym do czegoś i tutaj byłoby „podobieństwa”, a z drugiej strony znaczy: rządzić, władać czymś i być może jedno z drugim jakoś się tutaj łączy. Niektórzy – być może to już jest troszkę bardziej takie homiletyczne wytłumaczenie – mówią, że przysłowia pokazują pewną władzę tego, który mówi, władzę nad słowami czy władzę nad językiem, którą proponują, i dlatego je nazywają maszal czy meszalim w liczbie mnogiej, choć to chyba już jest za daleko idąca interpretacja. Natomiast na pewno to drugie znaczenie, „być podobnym do czegoś”, ma tutaj znaczenie.
Czyli jak rozumiemy to maszal? Bo mówisz, że rdzeniem jest być podobnym…
Formalnie jest to pewna krótka wypowiedź, która ma na celu ujęcie pewnej prawdy, która wydaje się oczywista na podstawie obserwacji rzeczywistości. Zazwyczaj jest ona dosyć skrótowa i celowo ujęta w taki sposób zwięzły, kierując się też taką zasadą, którą by można nazwać mini-max, czyli w minimalnej formie chcemy przekazać maksymalną treść. Sama Księga Przysłów to nie jest taki zbiór przysłów, jak pójdziemy do księgarni i weźmiemy sobie największe przysłowia kultury europejskiej, albo przysłowia chińskie, otwieramy książkę i mamy dwa tysiące przysłów, jedno po drugim…
Ponumerowane.
… ponumerowane oczywiście, żeby było łatwiej je znaleźć, tylko, poza tym, że mamy też takie zbiory sentencji, to mamy też w Księdze Przysłów dłuższe nauki i dyskursy, które opowiadają o czymś i wtedy mamy troszkę inaczej funkcjonującą wypowiedź tej osoby, która mówi. Niestety nie pamiętam, kto to powiedział, ale ktoś bardzo słusznie stwierdził, że przysłowie zapisane w książce jest martwe, że raczej przysłowia używamy, kiedy mówimy, żeby podkreślić jakieś obserwacje, czy też nasz punkt widzenia, który chcemy pokazać. Rzeczywiście, najstarsze przysłowia jakie mamy ze starożytnego Bliskiego Wschodu wcale nie pochodzą z książek, tylko najczęściej pochodzą z listów. Mamy listy zachowane na tabliczkach glinianych, najstarsze w języku sumeryjskim, gdzie ojciec król pisze do swojego syna i w środku listu mówi: pamiętaj jeszcze o takiej i takiej nauce i pisze pewne przysłowie. To jest, powiedziałbym, środowisko naturalne przysłowia, a my w Księdze Przysłów i w innych tego typu zbiorach nauk, bo one są nie tylko w Księdze Przysłów, tylko na całym starożytnym Bliskim Wschodzie mamy takie zbiory, to używając troszkę może niedokładnej analogii, można powiedzieć, że jest różnica taka jak między zwierzętami żyjącymi w naturalnym środowisku i zwierzętami, które widzimy w zoo. To nie znaczy, że zwierzęta w zoo są nieprawdziwe, natomiast są w pewien sposób….
Oderwane od kontekstu?
… oderwane od swojego kontekstu naturalnego. No bo widzimy tygrysa, ale nie widzimy go tam, gdzie on żyje na co dzień, tylko go widzimy na wybiegu w zoo. I taka trochę jest też Księga Przysłów, a jednocześnie…
Czyli jednak byś ją znalazł tak poza kontekstem. Dobrze to rozumiem? Wyrwane z tego jakby swojego naturalnego środowiska?
One zostały zebrane celowo, żeby je przechować dla tych, którzy mają je czytać, czy którzy mają je stosować. Natomiast nie jest to pierwsze środowisko, o którym myślimy, mówiąc, że przysłowia tak funkcjonują. Jeżeli używamy przysłów, to raczej nie serwujemy dziesięciu przysłów z rzędu, chyba, że to jest jakiś konkurs, tylko raczej mówimy coś tam i na potwierdzenie tego mówimy, że każdy kij ma dwa końce, czy spotykamy się z jakąś sytuacją i mówimy, że no właśnie, można to interpretować tak, można interpretować tak i to jest celowo w ten sposób. Zobacz, że nagromadzone przysłowia są pozbawione tego kontekstu, co jest zresztą dosyć dużym problemem interpretacyjnym, dlatego że my jesteśmy w innym kontekście kulturowym niż zostały napisane. To jest troszkę inny problem, bo niektórych rzeczy po prostu nie wiemy, o co do końca chodzi, bo jesteśmy poza tą sytuacją. Natomiast jedno przysłowie możemy też zastosować w różnych sytuacjach. Jest takie przysłowie, w Księdze Przysłów w rozdziale dwudziestym szóstym, którego często używam na wykładach, gdzie w czwartym i piątym wersecie jest bardzo podobna rzecz, dlatego że jedno i to samo powiedzenie można zaaplikować do dwóch nawet przeciwstawnych sytuacji i do jednej tej samej sytuacji można zastosować jedno i to samo przysłowie. To jest pewna wieloznaczność przysłów. Wracamy do Księgi Przysłów (Prz 26,4-5): „Nie odpowiadaj niemądremu jego głupotą – dosłownie: według jego głupoty – abyś się nie stał jemu podobny”. To jest werset czwarty, a werset piąty: „Odpowiedz niemądremu jego głupotą – według jego głupoty – aby nie pomyślał, że jest mądry.” Tam dosłownie po hebrajsku jest, żeby nie był mądry w swoich oczach. To jest taki motyw, który pojawia się parę razy w Księdze Przysłów. Kiedy czytamy te dwa wersety z rzędu, to jesteśmy trochę skonfundowani. To znaczy, mamy odpowiadać głupiemu według jego głupoty, cokolwiek to by znaczyło, czy też nie? Bo jedno przysłowie, pierwsze, to z czwartego wersetu, mówi, że nie należy tego robić, a drugie, że należy. Tylko, że uzasadnienie jest trochę inne. W jednym jest po to, żebyś ty się nie stał głupi, żebyś im nie stał się równy, a w drugim mamy, żeby on nie pomyślał, że ciebie przekonał. Czyli jedna i ta sama sytuacja jakiejś konfrontacji, może konfrontacji to jest za mocne słowo, ale jakiegoś spotkania z osobą, która jest nazywana głupią i co ma zrobić osoba, która widzi się z taką osobą: czy ma odpowiadać, czy ma nie odpowiadać?
To w zależności od tego, co chce uzyskać.
I na ile też pewnie się czuje mocna, bo co to też znaczy odpowiedzieć komuś według jego głupoty? Po hebrajsku jest użyte to samo sformułowanie, tak jak po polsku, natomiast prawdopodobnie znaczy to dwie trochę różne rzeczy. Nie odpowiadaj mu według jego głupoty, to znaczy nie daj się sprowadzić do tego samego poziomu, nie używaj tych samych kategorii, tego samego rozumowania, który charakteryzuje głupiego. Natomiast odpowiadaj mu według jego głupoty, to znaczy odpowiadaj na argumenty, które jego głupota pokazuje. Tu jeszcze bardzo istotny przypis, który powinien się pojawić na początku, że kiedy mówimy o głupim, to wcale nie chodzi o jego zdolności intelektualne, tylko chodzi o zdolności moralne, ponieważ raczej tak należy rozumieć mądrość czy też głupotę w Księdze Przysłów, ale to oczywiście jest olbrzymi temat.
A powiedz proszę, czy ta księga jest bardziej poetycka, czy z prozą?
Zdecydowanie jest poetycka. Ona ma coś, co nazywa się zazwyczaj dystychem, czyli złożone z dwóch części…..
Może spróbujmy wytłumaczyć, co to jest dystych.
Dobrze. Dystych to jest jeden wiersz, który składa się z dwóch pół-wierszy. Stych, to z greckiego jest pół-wiersz, tak byśmy powiedzieli. Czyli nasz jeden werset składa się z dwóch części i to po prostu jest już całe powiedzenie. Ale są też dłuższe poematy, które będą większymi całościami, ale wszystkie będą to pewnie formy poetyckie, które będą stosować dosyć charakterystyczne, takie retoryczne mechanizmy stosowane przez poezję hebrajską. Oczywiście to nie jest jakiś rozstrzygający argument, ale kiedy mówimy o układzie graficznym, to często będzie to inaczej zaprezentowane już w manuskryptach czy w rękopisach hebrajskich, które mamy, czyli w większości średniowiecznych, czyli dla kogoś, kto się zajmuje Starym Testamentem, to są dosyć nowe rzeczy, ale ogólnie nie są najnowsze, bo to jest mniej więcej sprzed dziesięciu wieków. W tych najstarszych, które są znad Qumran, to one nie są tak specjalnie podzielone. Natomiast druga rzecz, że w języku hebrajskim, jeżeli chodzi o Pismo Święte, o nasz Stary Testament, mamy dwa zestawy akcentów. Jeden typ akcentów jest używany do ksiąg narracyjnych, a drugi do ksiąg poetyckich. I wśród ksiąg poetyckich jest właśnie Księga Hioba, jest Księga Psalmów, ale jest też Księga Przysłów. To znaczy, że ci, którzy dodawali akcenty, których nazywamy masoretami, to są tacy żydowscy naukowcy, którzy żyją mniej więcej od VI do VIII wieku, może trochę później, nawet do IX….
Po Chrystusie?
Po Chrystusie, tak….. którzy są odpowiedzialni za dodawanie do tekstu w zapisie samogłosek, ale też akcentów i oni już rozstrzygają, że Księga Przysłów w ich odbiorze jest poetycka i rzeczywiście widać to, kiedy czytamy tę księgę, że ona nie opowiada na przykład historii, nie stosuje takich charakterystycznych cech dla opowiadania, które mamy w języku hebrajskim, tak zwanych sekwencji narracyjnych, tylko raczej w inny sposób używa języka i widać, że to jest poezja. Na pewno to nie jest proza.
A czy ma ona jakąś strukturę wewnętrzną? Jest jakoś poukładana? Przysłowia są w jakimś kluczu? Czy to jest trochę tak, jak mówisz o tej księgarni, że to dwa tysiące przysłów europejskich, spisanych przypadkowo…
Ona ma części, które możemy wyróżnić i sama księga dba o to, żeby nam pokazać, że są pewne części. Takich osobnych części jest siedem: w pierwszym rozdziale, w dziesiątym, w dwudziestym drugim, w dwudziestym czwartym, w dwudziestym piątym, trzydziestym, trzydziestym pierwszym. I są nagłówki: Przysłowia Salomona pojawiają się trzy razy, dwa razy pojawiają się słowa, które są słowami mędrców, trochę tak jakby na zasadzie przypisania autorstwa, czy też pochodzenia, skąd one pochodzą i mamy jakoś wyróżnione te części, ale one też między sobą się trochę różnią. W klasycznym takim ujęciu mówi się, że pierwszych dziewięć rozdziałów stanowi wprowadzenie do Księgi Przysłów, takie bardzo rozbudowane, bo dziewięć rozdziałów to jednak jest dosyć dużo, ale stanowią wprowadzenie do Księgi Przysłów po to, żeby te wszystkie przysłowiach, które się pojawiają później, które najczęściej są datowane na wcześniejszy okres powstania, zobaczyć w świetle tego, co powiedziałem, że nawet jeżeli mówimy o pracowitości czy o lenistwie, to nie tylko mówimy o pewnych cechach, czy cnotach, czy wadach ludzkich, ale też ma to odniesienie do Boga i temu służyło przede wszystkim pierwsze dziewięć rozdziałów oraz zakończenie – rozdział trzydziesty pierwszy – szczególnie poemat, który kończy całą tą księgę, tak zwany poemat o dzielnej niewieście. Więc jest jakaś struktura zawarta w tej księdze, ale nie wszyscy będą się tak bardzo mocno tego trzymać. Trzeba pamiętać, że Księga Przysłów, tak jak wszystkie, albo prawie wszystkie księgi Starego Testamentu, nie powstaje w jednym momencie, nie powstaje nawet w ciągu paru lat. Oczywiście zależy, co rozumiem przez powstanie księgi, ale powstaje przez parę wieków. Te przysłowia są mówione, są zbierane, są redagowane, są dodawane nowe. Wiemy, chyba jeszcze dojdziemy do tego fragmentu, że one pochodzą też z różnych części świata, a nie tylko z samego Izraela. I później ktoś nadaje temu kształt, ale niekoniecznie przerabia wszystkie, tylko właśnie dodaje wstęp po to, żeby w odpowiednim świetle czytać tę przypowieść. Można powiedzieć, że pierwszych siedem wersów reklamuje samą księgę. To są przysłowia po to, żeby nabrać mądrości, nabrać umiejętności rozpoznawania, rozsądzania, zarówno dla młodego, który jest niedoświadczony, jak i dla mądrego. One wszystkie i cała ta cała księga jest dana po to, żeby nabierać mądrości.
A jak ją czytać? Czytać ją od początku do końca, czy na wyrywki?
To jest dobre pytanie. Pewnie nie ma jednej odpowiedzi. Oczywiście ostateczny redaktor chciałby, żebyśmy przeczytali ją od początku do końca. Tylko nawet jeżeli ją czytamy od początku do końca, to myślę, że mało kto z nas ma szansę, żeby przeczytać od początku do końca w ciągu jednego posiedzenia i żeby pamiętać to wszystko, co już przeczytał. Raczej będziemy pamiętać pewne impresje i tak naprawdę będziemy czytać bardzo sekwencyjnie, znaczy pierwszego dnia przeczytamy sobie trochę, drugiego dnia następną, część trzeciego. Powiedzmy szczerze, po tygodniu najczęściej nie będziemy pamiętać tego, co czytaliśmy tydzień wcześniej, więc swoją drogą nie ma problemu, żebyśmy do tego wrócili, ale też, kolejność nie jest aż tak ważna. Coś, czego bym chyba nie polecał to czytać na wyrywki, bo możemy nie do końca zrozumieć, o co chodzi, ale z drugiej strony, jeżeli mamy do czynienia z bardzo krótkimi przysłowiami, to one w pewnym sensie są całością i myślę też, że celowo są tak napisane, żebyśmy się nad nimi zatrzymali. Ja odkrywam, że Księgi Przysłów nie można właśnie czytać szybko. Księga Przysłów jest tak napisana, że jeżeli będziemy ją czytać szybko, to będzie przysłowie pierwsze, drugie, piętnaste, siedemnaste i tak dalej, następny rozdział, pierwsze, drugie, piętnaste i tak dalej i wtedy umknie nam cała głębia tych przysłów. Wypisałem sobie takie przysłowie, to jest z dziesiątego rozdziału, trzeci wers, bo wydaje mi się, że dobrze to pokazuje i to nie jest oczywiście moje odkrycie, tylko to wyczytałem: Prawego Pan nie zagłodzi, nie sprowadzi na niego głodu, lecz odrzuci rządze występnych. To jest tłumaczenie według Biblii Tysiąclecia, piąte wydanie. Na prawego, sprawiedliwego – tam jest cadik – Pan nie sprowadzi głodu. Nawet już nie chodzi o to, żebyśmy szukali jakiejś współczesnej sytuacji, bo jak sami weźmiemy Pismo Święte, jak przeczytamy sobie Księgę Rodzaju, to mamy tam takie sytuacje, kiedy sprawiedliwego, jednego z najbardziej sprawiedliwych, Abrahama, czy Abrama, bo w różnych momentach on się różnie nazywa, spotyka głód i on ucieka przed głodem.
Czy zatem Księga Przysłów mówi prawdę?
Słyszymy też: lecz odrzuci rządze występnych. To, czego pragną właśnie występni i ci nikczemni zostanie przez Boga odrzucone. Myślę, że też widzimy, że nie zawsze to jest prawdą. I coś, co chciałem powiedzieć, że właśnie czytając powoli każde przysłowie, możemy się zastanowić: a co to znaczy? Czy rzeczywiście mówimy tu tylko o głodzie fizycznym? Czy mówimy o jeszcze jakimś innym głodzie? Bo jedną z zasad poezji hebrajskiej jest to, że stosuje się bardzo często takie równoległe linie. To znaczy, że w pierwszej i drugiej części danego wiersza, mamy takie słowa, które sobie nawzajem odpowiadają, albo są synonimami, albo są przeciwstawne. Tak jak właśnie tutaj mamy głód, który ma dotknąć sprawiedliwych i pragnienie, które jest pragnieniem – nie pragnieniem picia wody, tylko spełnienia czegoś czy pożądaniem tych nikczemnych. Sprawiedliwy, nikczemny to są przeciwstawienia. Bóg nie daje głodu sprawiedliwym, a innym nie daje, w sensie zabiera czy odrzuca, to pragnienie. I teraz jest pytanie, czy rzeczywiście mówiąc o pragnieniu nieprawych, to chyba nie mówimy o jakimś pragnieniu fizycznym, tylko o czymś innym? Może w związku z tym tego głodu też nie należy rozumieć w sposób fizyczny?
Jest taka wykładowczyni, na Uniwersytecie w Edynburgu, jeśli się nie mylę Suzanna Millar, która w swojej pracy doktorskiej na Uniwersytecie w Cambridge pokazywała otwartość przysłów, że przysłowia nie są jednoznaczne i właśnie celowo nie są jednoznaczne. Celowo po to, żeby je zastosować do różnych okoliczności, ale też po to, żeby czytający zmierzył się trochę z tym wyzwaniem. W dziesiątym rozdziale, to jest początek tak zwanego zbioru Salomonowego, jednej pewnie z najstarszych części, a powszechnie tak przynajmniej się uważa, że to jest najstarsza część Księgi Przysłów, mamy coś takiego, że ręka pilnego przynosi bogactwo, ręka leniwego ubóstwo. (Prz 10,4) I oczywiście, jak tak sobie myślimy, to pracowity i leniwy są przeciwstawieni, to znaczy, jak pracujesz, to będziesz miał. Bez pracy nie ma kołaczy, tak się mówi.
Ale nie zawsze to jest prawda.
To nie zawsze jest prawda, ale zobacz – w jakiejś książce to przeczytałem – że może być, że ręka pracowitego przynosi bogactwo, ale nie jest nigdzie powiedziane, że ona przynosi bogactwo sobie samemu.
A, to jest ładne.
Że on, nawet jeżeli pomyślimy o takim wymiarze materialnym, pracując i przynosząc sobie bogactwo, przynosi, czy też ma środki, żeby dać coś, co będzie ważne, szczególnie w czasie, w tak zwanym późnym judaizmie drugiej świątyni, czyli to są czasy mniej więcej od II-III wieku przed Chrystusem, do zburzenia świątyni w 70. roku po Chrystusie. Jałmużna, jako jedno z dzieł miłosierdzia, można nawet powiedzieć dzieło miłosierdzia par excellence, to jest też sposób przynoszenia bogactwa dla innych. I zobacz, że to wcale nie wymaga od nas naciągnięcia tego tekstu, tylko wymaga od nas zatrzymania się. Więc jak czytać tę księgę? Można czytać, może nawet – tu bym się zgodził – na wyrywki, ale trzeba ją czytać uważnie. Bo jeżeli będziemy czytać tak, żeby tylko przeczytać, no to rzeczywiście zostanie nam w głowie taka ogólna zasada: Pan Bóg dobrych wynagradza, a tym, którzy są źli krzyżuje plany. Taka ogólna zasada, która, jak się rozejrzymy, nie zawsze jest prawdziwa w takiej naszej perspektywie doczesnej.
Tak, chociaż jak zacząłeś o tym mówić, to sobie myślałem o jakichś naszych polskich przysłowiach i przysłowie typu „Każdy kij ma dwa końce” też się nie zawsze sprawdza. „Bez pracy nie ma kołaczy”, a są tacy ludzie, którzy pracują ogromnie dużo i wcale nie udaje im się wypracować dużo pieniędzy czy dużo dóbr, prawda? Przepraszam za taką dygresję, bo ona nie jest związana z Biblią.
Przysłowie ma coś takiego, że prezentuje się, czy chce się zaprezentować jako prawda, która jest oczywista i obserwowalna dla wszystkich, ale często nie jest i nie będzie też oczywista.
A czy myślisz, że można traktować Księgę Przysłów i te przysłowie zawarte w Piśmie Świętym jako swego rodzaju uniwersalny poradnik życia, że tak należy żyć i wtedy będzie dobrze?
Na pewno są takie fragmenty. Odpowiadając na pytanie, którego mi nie zadałeś, a ja myślałem, że zadasz, to od dwudziestego drugiego rozdziału mamy taki fragment, który jest prawdopodobnie zapożyczeniem nauk z mądrości egipskiej. I te nauki są dokładnie przedstawione jako nauki ojca prawie że na łożu śmierci, który przekazuje je swojemu synowi i mówi co robić, żeby prowadzić szczęśliwe i spełnione życie. I tak ta księga była bardzo długo czytana. I też prawdopodobnie ona była czytana w takim kontekście, czy też służyła – uważam, że to jest bardzo ciekawe – dla tych, którzy uczyli się pisać. Nie wszyscy uczyli się pisać. I oni kopiując przysłowie, bo to jest dosyć dobre praktyka, nie jest nie wiadomo jaki długi tekst do skopiowania, tylko po prostu kopiujemy ten tekst. Jednocześnie nie tylko uczymy ich pisać, ale też kształtujemy charakter. Bo jeżeli ktoś rzeczywiście przeczyta tych paręset przysłów, które mówią o pracowitości, które mówią o bojaźni Boga, to czy chcemy, czy nie, nasiąka tą nauką. Tutaj można by wrzucić jakieś polskie przysłowie, które tego dotyczy, ale tego nie zrobię, powstrzymam się.
A masz takie? Może jednak się nie powinieneś powstrzymywać.
Nie, choć raz się powstrzymam.
Ale poczekaj, to o jakim okresie mówisz, że przepisywano tą księgę i w ten sposób uczono młodych ludzi? My jesteśmy przed Chrystusem, czy po Chrystusie?
Przed, oczywiście przed. I to jest tradycja…
Judaistyczna?
Nie, nie, w ogóle cały Bliski Wschód.
W sensie, że to niezależnie od Biblii i od Izraela?
Tak, tak, że kopiowano pewne teksty i to są teksty szkolne, ale też przysłowia są dobre, żeby się na nich uczyć pisać, dlatego, że właśnie częściowo są znane, też później można je wykorzystać w odpowiedniej korespondencji.
Skojarzyło mi się takie jedno przysłowie, które znam po łacinie, tylko mam nadzieję, że nie pomylę deklinacji: repetitio est mater studiorum [Powtarzanie jest matką wiedzy].
Tak, bo to też chodzi o to, że pewne rzeczy jak się powtarza, to jest to coś co kształtuje charakter. Mamy zresztą w Księdze Przysłów przysłowia, które się pojawiają więcej niż raz, czasami z pewnym wariantem, czasami nie. To jest bardzo ciekawe. Nie pamiętam, czy to jest u Cyryla Jerozolimskiego – to jest Ojciec Kościoła, który żyje w IV wieku – gdzie on w swoich katechezach mistagogicznych, tłumaczących sakramenty, mówi do tych, którzy są świeżo ochrzczeni, że: już przygotowaliście się przez cały Wielki Post, czy przez cały wasz katechumenat, m.in. czytając właśnie Księgę Przysłów, która przynajmniej w tych pierwotnych Kościołach była postrzegana jako podręcznik etyki, czyli tego jak należy postępować w życiu. Tutaj by się zgadzało z tym, co powiedziałeś, może nie zawsze z odniesieniem do Pana Boga. Ja bym tutaj akurat polemizował z tą tezą, dlatego że Pan Bóg nawet jeżeli nie jest wprost wspominany, to zawsze gdzieś tam jest, w tle przynajmniej. Jednym z takich podstawowych pojęć, czy też takich postaw, które ma każdy, kto czyta Księgę Przysłów, do której jest wychowywany, to jest postawa bojaźni Bożej, czyli pewnego respektu. Wydaje mi się, że bojaźń Bożą bez obecności Boga trudno jest zrozumieć.
Kuba, wyróżniłeś te różne części Księgi Przysłów. Jeśli dobrze zarejestrowałem, to mówiłeś o tym, że ten podział jest zakotwiczony w tym, jaki to jest zbiór, czy do kogo należy, przynajmniej częściowo.
Tak, komu jest przypisywany.
Już trochę odpowiedziałeś na pytanie, którego jeszcze nie postawiłem, bo chciałem zapytać, czy rzeczywiście to powiedziałeś, że ta księga zaczyna się od tego, że są przysłowia Salomona i czy to znaczy, że rzeczywiście to były przysłowia Salomona czy jakichś mędrców czy Agura chyba też?
Pojawiają się odniesienie do Salomona, do mędrców, do Agura i jeszcze w trzydziestym pierwszym rozdziale jest Lemuel, a w zasadzie niby to są słowa Lemuela, ale tak naprawdę on mówi, że to są przysłowia, których nauczyła go matka, co też jest bardzo ciekawe, ale nie będziemy o tym mówić. O co chodzi w przypisaniu przede wszystkim Salomonowi? Raczej mówimy tutaj o pewnym przypisaniu, takim autorstwie idealnym. To znaczy jest to odwołanie do postaci Salomona, tak jak jest przedstawiona w trzecim i w czwartym rozdziale Pierwszej Księgi Królewskie, to znaczy jako młody król, który dziedziczy po swoim ojcu królestwo i ma teraz nim zarządzać. W modlitwie do Boga prosi o dar mądrości po to, żeby mógł rządzić. Mądrość jest nie tyle zrozumieniem rzeczywistości, co umiejętnością rozsądzania. I chwilę po tym, jak Bóg udziela mu tej mądrości, a przy okazji jeszcze mu daje różne inne rzeczy, mamy tą sławną scenę, kiedy przychodzą do króla Salomona dwie kobiety, które miały niemowlęta, jedno z tych niemowląt umarło, jedna z kobiet podmieniła dziecko i teraz pytanie jest, żeby on rozsądził kto jest matką, a kto się tylko podaje za matkę. To jest przykład pewnej mądrości Salomona. I później, jeśli mnie pamięć nie myli, w dziesiątym rozdziale mamy wizytę królowej Saby, która przychodzi do Salomona, bo jest przywiedziona sławą jego mądrości. Daje mu też do rozwiązania zagadki, nie na zasadzie sprawdzenia jego intelektu, co raczej zagadka w języku biblijnym to nie jest zagadka, gdzie trzeba coś odgadnąć, tylko raczej tajemnica, którą trzeba rozwiązać. To już mamy coś dużo bardziej poważnego, to nie jest coś banalnego, tak bym powiedział. Bardzo często będzie dotyczyła pewnej poważnej rzeczywistości, którą trzeba albo zbadać, albo rozwiązać. I dlatego tutaj pod patronatem Salomona, czy pod jego imieniem, są przekazane mądrości, które są zebrane z Izraela i nie tylko z Izraela, bo prawdopodobnie też z Egiptu, po to właśnie, żeby pokazać, że ostatecznie to nie o Salomona chodzi, tylko chodzi o to, że to jest mądrość, która jest też od Pana Boga.
Ale w sumie nie odpowiedziałeś mi na to pytanie, czy my możemy ten podział jakoś identyfikować z tymi osobami?
Poza Salomonem o pozostałych osobach nic nie wiemy. Przepraszam, jeszcze w rozdziale dwudziestym piątym mamy przysłowia Salomona, ale zebrane przez ludzi króla Ezechiasza. Ezechiasz to jest król, który żyje pod koniec VIII i na początku VII wieku, czyli dużo później niż Salomon. Poza tymi dwoma postaciami nie mamy żadnych odniesień historycznych, które by nam pozwalały mówić kim był Agur, czy kim był Lemuel, czy matka Lemuela. Nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć, więc możemy wiązać z tą osobą, ale niewiele nam to powie.
Zadałbym ci bardzo banalne pytanie, kiedy powstała Księga Przysłów, ale pewnie odpowiedź jest bardzo skomplikowana, długa, a na koniec i tak mi powiesz, że nie wiadomo.
Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Odpowiedź krótka jest taka, że powstawała przez długi czas, a prawdopodobnie ostateczną formę nabiera w trakcie epoki perskiej, bądź też niektórzy mówią epoki hellenistycznej. Epoka perska to jest między końcem VI wieku i końcem IV wieku, a epoka hellenistyczna to jest od końca IV wieku do mniej więcej połowy II wieku.
A bardziej rozbudowana?
Bardziej rozbudowana to już zależy, która część. Tradycyjnie te części od dziesiątego rozdziału do dwudziestego dziewiątego, czyli ta środkowa część, to jest starszy zbiór niż pierwszych dziewięć rozdziałów i końcówka: trzydziesty, trzydziesty pierwszy, dlatego, że mamy troszkę inną percepcję, trochę formalnych różnic, jeżeli chodzi o sposób mówienia. W tych pierwszych dziewięciu rozdziałach, poza tym, że mówimy o mądrości jako pewnej umiejętności bardzo ogólnie dobrego życia, to też pojawia się nam postać mądrości, personifikacja jako kobiety, która zaprasza, żeby iść jej drogą. Zaprasza też w dziewiątym rozdziale, zaprasza na ucztę i tak jak mamy mądrość kobietę, mamy też tak zwaną obcą kobietę, czy też dziwną kobietę, czasami jest to też takie sformułowanie, używane przez język hebrajski, która też zaprasza na swoją ucztę i jesteśmy w charakterze tego, który ma wybrać – oczywiście mówią o pewnej metaforze – gdzie się ma udać: czy na uczty jednej, czy na uczty drugiej postawy?
Ja chciałem ci zadać takie pytanie: jak się szacuje, kiedy właściwie, w jakim okresie, powstają pierwsze przysłowia zawarte w Księdze Przysłów, a kiedy mniej więcej można byłoby szacować ostatnie? Moje pytanie ma ten podtekst, jaką skalę kulturową czy odniesień mamy tak naprawdę w Księdze Przysłów?
Ja czasami używam takiego obrazu, że to jest malowanie. Chcemy namalować kopię Mony Lizy, a jedyne co mamy do dyspozycji to wałek malarski. I jak takim wałkiem malarskim narysować? To chyba się nie da. Ale mimo wszystko mamy taki wytrych biblistów, to jest moment przełomowy, moment niewoli babilońskiej, wygnania. I z pewnością możemy powiedzieć, że najstarsze przysłowia są starsze niż moment wygnania, czyli powstają przed VI wiekiem przed Chrystusem i są już zebrane w zbiór. Raczej nie wszystkie rozdziały między dziesiątym a dwudziestym dziewiątym powstają i nie wszystkie przysłowia co do jednego są spisane w tym czasie, natomiast większość pewnie tak. Natomiast te części, o których mówiłem ostatnio – pierwszy, dziewiąty i ostatnie rozdziały – prawdopodobnie są już powygnaniowe, czyli powstają po końcu VI wieku, bo wtedy jest powrót z wygnania, a raczej w zaawansowanej epoce perskiej, czyli w V albo w IV wieku. Tylko znowu to jest pewien taki wytrych. Przepraszam, że to będzie trochę do koszyka biblistów, nas wszystkich, bo jak nie bardzo wiemy, w którym momencie coś powstało, to zawsze możemy powiedzieć, że to powstało w epoce perskiej, bo to jest taki trochę taki moment, w którym możemy bardzo dużo zmieścić…
Pytam o to, bo pewnie czasem tak jest w biblistyce, że jakiś kontekst kulturowy czy coś może odnieść bezpośrednio do jakichś czasów, ale rozumiem, że tutaj ten przedział jest bardzo szeroki.
Możemy, ale te dosłowne aluzje w Księdze Przysłów, to są 3-4 miejsca i trzeba dużo dobrej woli, żeby tam zobaczyć. W dwudziestym szóstym rozdziale – trochę z pamięci to mówię – wydaje mi się, że w jednym momencie jest mowa o ludzie, który jest pozbawiony ziemi. Niektórzy mówią, że to jest aluzja do niewoli babilońskiej, do wygnania, w związku z tym logicznie ten fragment albo możemy datować na czas wygnania, albo na czas powygnaniowy. Natomiast czy to rzeczywiście tak należy rozumieć? Moment niewoli babilońskiej, to nie jest jedyny moment, w którym Izrael, czy w ogóle jakikolwiek lud był wyganiany. Oczywiście to był czas masowych deportacji, ale tak samo masowe deportacje były po upadku Królestwa Północnego, Królestwa w Samarii, pod koniec wieku VIII w 720 albo 722 roku przed Chrystusem. Jeżeli mieszkasz w jakimś miasteczku i ono zostaje całkowite zniszczone, to cały lud, czyli mieszkańcy tego miasta, też są wygnani, nie mają swojej ziemi i może w skali krajowej to jest niedostrzegalne, natomiast dla wszystkich mieszkańców tej małej ojczyzny będzie to postrzegane, że my jesteśmy tym ludem, który nie ma swojej ziemi. Trzeba więc uważać z tego typu odniesieniami. Jest takie odniesienie w trzydziestym pierwszym rozdziale, w dwudziestym siódmym wersecie, tam, gdzie jest poemat o dzielnej niewieście, jest mowa, że ona bada coś tam. I tam jest użyte takie słowo po hebrajsku – to akurat jest ważne – cofija. Ona jest tą, która nadzoruje. I niektórzy mówią, że cofija brzmi bardzo podobnie do greckiego sofia, czyli właśnie mądrość i że to jest taka gra słowna, bo przedstawia kobietę, która jest mądra, bo się boi Pana i ona jest cofija, nadzorującą, ale ona jest też sofia, tutaj już na zasadzie podobieństwa dźwięku, że ona jest mądrością. No ale znowu, czy to wymaga tego, żeby to było napisane w trakcie epoki hellenistycznej, kiedy język grecki zaczyna się być bardziej popularny, czy też jest to po prostu przejaw pewnej erudycji autora, który po prostu znał zarówno hebrajski, jak i grecki i tak sobie postanowił zażartować, nie mając nadziei albo nawet nie oglądając się na to, czy publika zrozumie ten dowcip, czy nie zrozumie, czy zrozumie tylko i wyłącznie pewną pochwałę pilności tej kobiety, która nadzoruje różne prace w domu, czy też inni zrozumieją, że to jest też nawiązanie do nazwy mądrości w innym języku niż on pisze. To jest taki argument, który zawsze można wziąć na dwie strony.
Kubo, bardzo ci dziękuję za nasze dzisiejsze spotkanie. Dziękuję ci, że mogliśmy porozmawiać o Księdze Przysłów, trochę przybliżyć się do Księgi Przysłów i usłyszeć to wszystko, co nam powiedziałeś. Absolutnie dla mnie to jest tak fascynujące, że aż chce mi się otworzyć Księgę Przysłów.
Jeszcze nie wzięliśmy, że powiem brzydko, na warsztat takich największych tematów teologicznych, które są w tej księdze: o mądrości, która współdziała czy jest współautorką razem z Bogiem w stworzeniu w ósmym rozdziale. To są bardzo ciekawe i inspirujące teksty. Mam wrażenie, że zdjęliśmy pierwszą warstwę tej gleby i teraz możemy zacząć wchodzić w głąb…
Czy ja rozumiem w tym momencie, że jesteś gotowy publicznie przyjąć zaproszenie na ciąg dalszy naszego nagrania?
Jeżeli nam tak dobrze pójdzie, jak umawianie się ostatnim razem, to mniej więcej zapraszamy za dwa lata. ☺ Ale poważnie, to zachęcam do czytania tej księgi. Takiego spokojnego przeczytania danego przysłowia i zapisania sobie na kartce: o, rozumiem to tak, tak i tak i później pytania: czy to jest jedyny sposób, w jaki można to przysłowie zrozumieć? Ta księga jest taką, która oczywiście ma kształtować charakter i dlatego też takie zastanawianie się nie jest tylko i wyłącznie czynnością intelektualną. Ona jest intelektualna, ale ona ma też głębszy wymiar etyczny i duchowy.
Czego wam bardzo życzymy: takiego doświadczenia głębokości tej księgi, spotkania w niej Pana Boga i kształtowania swojego charakteru.
Kubo, dziękuję ci bardzo.
Bardzo dziękuję i do usłyszenia mam nadzieję.
Dzięki wielkie.